Podpisz list
List otwarty / zbieramy podpisy

Panie
Prezydencie,
prosimy o jawność

22 września prezydent Karol Nawrocki spotkał się w Nowym Jorku z Alexem Karpem, prezesem Palantira. Piszemy do niego list otwarty z prośbą o niezależny audyt ryzyka i zbieramy pod nim podpisy. Przekażemy go Kancelarii Prezydenta, gdy podpisze go 1 000 osób, a najpóźniej 10 listopada 2026 roku.

Prześlij dalej Facebook X WhatsApp LinkedIn
0 podpisów z 1 000, których potrzebujemy, żeby zanieść list do Kancelarii Prezydenta. Podpisz →
Treść listu

List otwarty do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie spotkania z prezesem Palantira

Do: Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego

Szanowny Panie Prezydencie,

22 września w Nowym Jorku spotkał się Pan z Alexem Karpem, prezesem amerykańskiej korporacji Palantir Technologies, która od blisko trzech lat zabiega o kontrakt z polskim wojskiem i dostęp do jego danych. Karp zadeklarował „pełne wsparcie dla Sił Zbrojnych RP” i wolę „dalszego inwestowania” w Polsce. Kiedy pojawiły się pytania o sens tego spotkania, minister Marcin Przydacz odpowiedział krytykom wyceną giełdową firmy, sięgającą czterystu czterdziestu miliardów dolarów. Pytano o bezpieczeństwo państwa, a odpowiedzią był kurs akcji.

Zna Pan lepiej niż większość polityków, co państwo potrafi zrobić z wiedzą o własnych obywatelach. Przez cztery lata kierował Pan Instytutem Pamięci Narodowej, który przechowuje akta Służby Bezpieczeństwa i dokumentuje, jak władza PRL-u śledziła Polaków. Alex Karp buduje dziś dystopijny model państwa permanentnej inwigilacji, w którym korporacje technologiczne zyskują autorytarną kontrolę nad życiem obywateli, i wcale tego nie ukrywa. W kwietniu jego firma opublikowała manifest, w którym wzywa do powszechnego obowiązku służby, dzieli kultury na lepsze i gorsze, a demokratyczną debatę nazywa teatrem. W punkcie piętnastym domaga się odwrócenia powojennego rozbrojenia Niemiec. Pan, który tyle razy upominał się o rozliczenie niemieckich zbrodni, powinien przeczytać ten punkt, zanim przyjmie od jego autorów deklarację przyjaźni.

Szwajcaria, Francja, Holandia i cyberwojska Bundeswehry ograniczają dziś albo kończą współpracę z tą firmą, a nikt rozsądny nie posądza tych państw o niechęć do Ameryki. Szwajcarski Sztab Armii, zanim cokolwiek postanowił, sporządził dwudziestojednostronicową ocenę ryzyka. Uznał w niej, że amerykańska siedziba firmy daje rządowi i służbom USA możliwość wglądu we wrażliwe dane wojska, i zalecił rezygnację.

W Ministerstwie Obrony firma zabiega o polską wersję systemu Maven, którego algorytmów żaden polski oficer nie może otworzyć ani sprawdzić. Analiza, która jesienią ubiegłego roku krążyła po trzech ministerstwach, nazwała je wprost czarną skrzynką. W tegorocznej wojnie z Iranem Amerykanie posłużyli się tym systemem przy uderzeniach na trzynaście tysięcy celów w trzydzieści osiem dni. Pierwszego dnia tej wojny ich pociski trafiły w szkołę w Minabie i zabiły ponad sto pięćdziesiąt osób, w tym co najmniej sto dwadzieścioro troje dzieci. Według Bloomberga budynek, od lat błędnie opisany w wojskowych bazach jako obiekt Strażników Rewolucji, trafił do Mavena, a system wskazał go jako jeden z celów. Decyzję o ataku podjęli ludzie, lecz przy takim tempie odpowiedzialność rozmywa się między wywiadem, dowództwem i firmą, która w swoich warunkach zastrzega, że za dane nie odpowiada. Pytanie, kto poniósłby winę za podobny błąd u nas, polski oficer, który zatwierdził cel, czy amerykański dostawca, nie padło dotąd ani razu.

Oceny ryzyka podobnej do szwajcarskiej nikt w Polsce nie przedstawił. Od grudnia 2024 roku obowiązuje bezterminowe memorandum dowództwa cyberwojsk z Palantirem o „praktycznym testowaniu” jego oprogramowania, z niejawnym załącznikiem, a w październiku 2025 roku minister obrony podpisał list intencyjny, który otwiera drogę do licencji i wieloletniego wsparcia. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała tymczasem dziennikarzy, że od grudnia 2023 roku nie wykonała i nie otrzymała żadnej oceny ryzyka dotyczącej tej firmy, a nikt z rządu o nią nie poprosił. Dzieje się tak, choć polskie rozwiązania do analizy danych istnieją, a to samo dowództwo cyberwojsk w grudniu 2025 roku podpisało porozumienie z wrocławską spółką DataWalk.

Audyt, o który prosimy, ma odpowiedzieć na kilka prostych pytań. Kto ma dostęp do danych, na których wojsko testuje ten system, i kto trzyma do nich klucze. Czyje prawo rozstrzygnie, gdy amerykański sąd zażąda tych danych. Co stanie się z systemem w chwili poważnego napięcia między Warszawą a Waszyngtonem, skoro licencje i aktualizacje zależą od jednego dostawcy. Ile kosztowałoby wyjście z tej współpracy za pięć lat i czy w ogóle byłoby możliwe. Firmowa deklaracja o poszanowaniu suwerenności zostawia te pytania bez odpowiedzi, a amerykańskiego sądu i tak nie wiąże.

Jest Pan zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i często mówi Pan o suwerenności. Spotkanie, które Pańscy ministrowie przedstawili jako sukces, daje tej firmie w Polsce legitymację, na którą nie zapracowała w żadnej jawnej procedurze. Suwerenność w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa oznacza wiedzę o tym, kto ma wgląd w dane polskiego wojska i według czyjego prawa rozstrzygnie się spór o te dane.

Prosimy Pana Prezydenta o trzy rzeczy:

  1. NajważniejszeO zlecenie Biuru Bezpieczeństwa Narodowego niezależnego audytu ryzyka współpracy państwa z Palantirem, obejmującego amerykańską jurysdykcję nad firmą, dostęp jej pracowników do danych i niejawny załącznik do memorandum.
  2. O wystąpienie do Najwyższej Izby Kontroli z wnioskiem o kontrolę współpracy Ministerstwa Obrony Narodowej z Palantirem.
  3. O powstrzymanie się od publicznych deklaracji wsparcia dla tej firmy, dopóki audyt nie powstanie i nie zostanie przedstawiony opinii publicznej w zakresie, na jaki pozwala bezpieczeństwo państwa.

Prosimy jedynie o tę samą ostrożność, którą wobec tej samej firmy zastosowali Szwajcarzy, Francuzi i Holendrzy, pozostając przy tym lojalnymi sojusznikami Waszyngtonu. Polska zasługuje na to, żeby decyzja o danych jej żołnierzy zapadła jawnie, przed podpisem i po rzetelnym policzeniu ryzyka. Od Pana w dużej mierze zależy dziś, czy tak się stanie.

Z wyrazami szacunku Inicjatywa obywatelska Nasze Dane Warszawa, 29 września 2026 roku wraz z osobami, które podpisały ten list na naszedane.pl

Podpisuję ten list ↓
Facebook X WhatsApp LinkedIn

Podpisz list
do Prezydenta.

Wystarczy adres e-mail. Służy nam wyłącznie do tego, żeby policzyć każdy podpis raz i odrzucić boty. Kancelaria Prezydenta dostanie od nas list i liczbę podpisów, bez żadnych adresów.

Co dalej

Jak przekażemy list

1 000 podpisów albo 10 listopada 2026

Co nastąpi wcześniej. Jeśli okaże się, że ministerstwo przygotowuje wiążącą umowę, zaniesiemy list od razu, z liczbą podpisów z tego dnia.

Osobiście i publicznie

List złożymy w Kancelarii Prezydenta przy ul. Wiejskiej i wyślemy elektronicznie. Zaprosimy media, a potwierdzenie przyjęcia opublikujemy w Aktualnościach.

Odpowiedź wróci do Ciebie

Jeśli zaznaczysz zgodę na newsletter, napiszemy, kiedy list trafi do Prezydenta i co odpowie Kancelaria. Treść odpowiedzi opublikujemy w całości.

Sprawdź nas

Na czym opieramy ten list

Poniżej źródła, na których opieramy list. Pełny wykaz, z oznaczeniem, co jest faktem, a co naszą oceną, znajdziesz w kompendium.