Fakty i linki
Cała sprawa z podziałem na fakty, ustalenia i twierdzenia sporne, plus komplet linków do oryginałów. Jeśli potrzebujesz czegoś, czego nie ma, napisz, poszukamy razem.
Źródła →Jesteśmy obywatelską kampanią o suwerenność cyfrową Polski. Nie jesteśmy partią, nie jesteśmy niczyją tubą i nie prosimy o zaufanie w ciemno. Prosimy o coś innego: żebyś kliknął w nasze źródła i sam ocenił.
27 października 2025 roku jeden człowiek jednym podpisem otworzył drogę do powierzenia danych polskiej armii amerykańskiej korporacji nadzoru. Stało się to bez przetargu, bez jawnej analizy ryzyka i bez debaty w Sejmie, a więc bez jednego pytania zadanego komukolwiek z nas.
Nie mamy o to pretensji dlatego, że jesteśmy przeciw technologii. Mamy pretensje dlatego, że decyzja o architekturze danych państwa na dwadzieścia lat zapadła tak, jakby to była decyzja o zakupie drukarki. Sam minister nazwał dane „największym skarbem współczesnego państwa". Skoro tak, to o skarbie nie decyduje się w gabinecie.
Nasza teza nie brzmi „Palantir jest zły, koniec dyskusji". Brzmi: zanim ktokolwiek cokolwiek podpisze, niech pokaże analizę ryzyka, ogłosi uczciwy przetarg i stanie przed Sejmem. Tak zrobili Szwajcarzy, Niemcy i Francuzi. Nie prosimy o nic nadzwyczajnego, prosimy o to, co u sojuszników jest standardem.
Ta kampania skończy się w jednym z dwóch momentów: gdy rząd zrobi to, czego żądamy, albo gdy podpisze umowę mimo wszystko. W drugim przypadku nie znikniemy, zaczniemy patrzeć na ręce przy jej wdrożeniu.
Kampania oparta na jednym przesadzonym zdaniu jest bezwartościowa, bo wystarczy obalić to jedno zdanie, żeby wyrzucić całą resztę. Dlatego trzymamy się reguł, które czasem nas kosztują.
Fakt potwierdzony i ustalenie dziennikarskie to dwie różne rzeczy. Zawsze mówimy, z którym masz do czynienia, i kto tak twierdzi. Zobacz, jak to wygląda w praktyce.
Każde twierdzenie ma link do oryginału: dokumentu, wyroku, komunikatu, nagrania. Nie do artykułu o artykule. Możesz nas sprawdzić w minutę, i o to właśnie chodzi.
Gdy firma albo urząd zaprzecza, piszemy o tym wprost, nawet gdy byłoby nam wygodniej tego nie pisać. Czytelnik ma dostać obie wersje i sam zdecydować.
Gdy się pomylimy, korygujemy widocznie i piszemy, co było nie tak, nie po cichu. Wszystkie sprostowania trafiają do rejestru niżej na tej stronie.
Przy takiej sprawie zarzuty przychodzą szybciej niż argumenty. Odpowiadamy na nie z góry, żeby nikt nie musiał zgadywać.
Nie startujemy w wyborach, nikogo nie popieramy i nie przyjmujemy pieniędzy od komitetów wyborczych. Z naszych materiałów korzystają politycy różnych partii, i bardzo dobrze. Fakt nie zmienia się w zależności od tego, kto go czyta.
Francja i Niemcy też są sojusznikami USA w NATO, i wybrały własne rozwiązania bez żadnego kryzysu w relacjach. Amerykanie sami pilnują, żeby ich krytyczna infrastruktura była amerykańska. Chcemy dokładnie tego samego dla Polski. Nie ma w tym wrogości, jest zwykła ostrożność.
Chcemy nowoczesnej armii, takiej, nad którą Polska ma kontrolę. Wskazujemy konkretne alternatywy: polski DataWalk, z którym nasze wojsko już podpisało porozumienie, francuski ChapsVision, polski model PLLuM. „Wrócicie do papierowych map" to nie jest argument. To unik.
Palantir to amerykańska korporacja nadzoru. Kropka. Oceniamy firmę po jej kontraktach i po tym, co mówią o niej instytucje państw sojuszniczych, nigdy nikogo po pochodzeniu czy wyznaniu. Kto wnosi taki język pod nasze materiały, nie pomaga tej sprawie, niszczy ją.
Kampanię prowadzi zespół osób zajmujących się dziennikarstwem śledczym oraz tematami nadzoru, big techu i nierówności. Nie mamy biura, etatów ani grantu. Mamy research, który każdy może sprawdzić, i czas, który dokładamy z własnej kieszeni. To ma swoje minusy, jesteśmy wolniejsi niż redakcja. I jeden plus: nikt nam nie może kazać czegoś odpuścić.
Nasze materiały są do wykorzystania przez każdego. Nie prosimy o zgodę, nie stawiamy warunków, poza jednym: podaj źródło, żeby czytelnik też mógł sprawdzić.
Cała sprawa z podziałem na fakty, ustalenia i twierdzenia sporne, plus komplet linków do oryginałów. Jeśli potrzebujesz czegoś, czego nie ma, napisz, poszukamy razem.
Źródła →Mamy gotowy projekt interpelacji i pytania do ministra. Dostanie je każdy poseł, który poprosi, bez względu na barwy. Jeśli sprawa ma wygrać, musi wyjść poza jedną stronę sporu.
Napisz do nas →Podpisz list do Prezydenta, wyślij posłowi jedno pytanie i zostaw maila, żebyśmy mogli dać znać, kiedy nacisk naprawdę ma sens. Tyle wystarczy, i tyle robi różnicę.
Podpisz list →To pierwsze pytanie, jakie zadaje się każdemu, kto mówi niewygodne rzeczy. Odpowiadamy, zanim ktokolwiek zapyta.
Nie bierzemy pieniędzy od: partii politycznych, komitetów wyborczych, firm konkurujących z Palantirem, obcych rządów ani ich fundacji. Bez tego cała kampania traci sens.
Jeśli kiedykolwiek pojawi się finansowanie z innego źródła, napiszemy o tym tutaj, z nazwą i kwotą, zanim ktokolwiek nas o to zapyta.
Instytucja, która nigdy się nie myli, to instytucja, która nie prostuje. Każdą naszą korektę zapisujemy tutaj, z datą i z tym, co dokładnie było nie tak. Znalazłeś błąd? Napisz nam, poprawimy i wpiszemy.
Nie znaczy to, że jesteśmy nieomylni. Znaczy tylko tyle, że jak dotąd nikt nam błędu nie wykazał. Jeśli widzisz coś, co się nie zgadza, napisz. Sprawdzimy i poprawimy, choćby to nas kosztowało najlepsze zdanie w kampanii.
kontakt@naszedane.pl, odpowiadamy zwykle w ciągu doby. Materiały źródłowe wysyłamy każdemu, kto poprosi.
kontakt@naszedane.pl, napisz, co się nie zgadza i skąd to wiesz. Poprawki trafiają do rejestru sprostowań.
Zaczynamy od najprostszego: podpisz list do Prezydenta i zostaw maila. Jeśli chcesz zrobić więcej, napisz, roboty nie brakuje.
Prosimy Prezydenta o niezależny audyt ryzyka w BBN, wniosek do NIK i wstrzemięźliwość w deklaracjach, dopóki takiego audytu nie ma. Przeczytaj cały list.