Podpisz list

Prezydent Nawrocki na spotkaniu z technofaszystą Karpem, prezesem Palantira

22 września w Nowym Jorku prezydent Karol Nawrocki podał rękę Alexowi Karpowi, prezesowi amerykańskiej korporacji, która od lat zabiega o kontrakt z polskim wojskiem i dostęp do jego danych. Opisujemy, czym jest firma, której prezesa przyjął, i dlaczego piszemy do Prezydenta list otwarty.

· Patryk Gruszka · 4 min czytania

Prezydent Karol Nawrocki podaje rękę Alexowi Karpowi, prezesowi Palantira
Karol Nawrocki i Alex Karp, Nowy Jork, 22 września 2026. Fot. Mikołaj Bujak / KPRP

Spotkanie odbyło się przy okazji Polish-American Economic Summit, w czasie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, w obecności prezydenckich ministrów Karola Rabendy i Marcina Przydacza. Z ich wpisów wiemy, że Karp zadeklarował „pełne wsparcie dla Sił Zbrojnych RP" i wolę „dalszego inwestowania" w Polsce. Zanim przejdziemy do tego, co w tej sprawie piszemy do Prezydenta, warto zobaczyć, kim jest człowiek, któremu głowa państwa podała rękę, i co sprzedaje jego firma.

Czym jest Palantir

Palantir Technologies powstał w 2003 roku, a jego współzałożycielami są Peter Thiel i Alex Karp, który od początku kieruje firmą. Jednym z pierwszych inwestorów był In-Q-Tel, fundusz venture capital powiązany z CIA, a amerykański wywiad przez lata był też jego głównym klientem. Dziś firma zarabia miliardy dolarów przede wszystkim na kontraktach z amerykańskim wojskiem, służbami i agencjami rządowymi.

Palantir sprzedaje oprogramowanie, które łączy ogromne ilości danych z wielu źródeł, od satelitów i dronów po rejestry, rozmowy telefoniczne i bazy policyjne, i na tej podstawie wskazuje ludzi, miejsca i cele. W Niemczech policja w Hesji korzystała z systemu opartego na platformie Gotham w kilkunastu tysiącach spraw rocznie. Podczas rozprawy przed Federalnym Trybunałem Konstytucyjnym wyszło na jaw, że do systemu masowo trafiały dane osób postronnych, świadków i przypadkowych użytkowników telefonów, a w lutym 2023 roku Trybunał uznał przepisy, na których to się opierało, za niezgodne z konstytucją.

W Stanach Zjednoczonych Palantir buduje dla służby imigracyjnej ICE system ImmigrationOS, który ma namierzać osoby wytypowane do deportacji i śledzić w czasie zbliżonym do rzeczywistego tych, którzy wyjeżdżają sami. Dla Pentagonu rozwija platformę Maven, służącą do wskazywania celów na polu walki. W tegorocznej wojnie z Iranem Amerykanie posłużyli się nią przy uderzeniach na trzynaście tysięcy celów w trzydzieści osiem dni. Według Bloomberga szkoła w Minabie, od lat błędnie opisana w wojskowych bazach jako obiekt Strażników Rewolucji, trafiła do Mavena, a system wskazał ją jako jeden z celów. Pierwszego dnia wojny zginęło w niej co najmniej sto dwadzieścioro troje dzieci. Decyzję o ataku podjęli ludzie, ale ten przykład pokazuje, jak rozmywa się odpowiedzialność, kiedy maszyna podsuwa cele szybciej, niż ktokolwiek jest w stanie je sprawdzić.

Sam Karp nie ukrywa, jak widzi rolę swojej firmy. W lutym 2025 roku, jak przypomniał TVN24+, mówił inwestorom, że Palantir ma czasem „straszyć wrogów", a czasem „ich zabijać". Na szczycie DealBook „New York Timesa", jak relacjonował The Hill, stwierdził, że wrogowie są w stu procentach inwigilowani przy użyciu danych, które trafiają do produktów Palantira, i że w pełni to popiera.

Manifest

W kwietniu 2026 roku firma opublikowała dwadzieścia dwa punkty, które media nazwały jej manifestem. Palantir wzywa w nich do przywrócenia powszechnego obowiązku służby, dzieli kultury na te, które dokonały przełomów, i te, które nazywa dysfunkcyjnymi i regresywnymi, a sprzeciw wobec budowy broni opartej na sztucznej inteligencji zbywa jako „teatralne debaty". W punkcie piętnastym pisze, że powojenne rozbrojenie Niemiec było przesadą, którą trzeba odwrócić. Brytyjska posłanka Victoria Collins nazwała ten tekst wynurzeniami filmowego superzłoczyńcy.

Kiedy nazywamy tę wizję technofaszyzmem, a jej autora technofaszystą, opieramy się na słowach samej firmy. Czytane razem, te punkty opisują militaryzację społeczeństwa, hierarchię kultur, pogardę dla demokratycznej debaty i prywatną korporację, która chce współtworzyć aparat przymusu państwa, wyposażona w narzędzia do permanentnej inwigilacji. To nasza ocena, oparta na ujawnionych faktach, które każdy może sprawdzić w kompendium.

Kurs akcji zamiast odpowiedzi

Kiedy w sieci pojawiły się pytania, po co prezydent przyjmuje deklaracje od szefa takiej firmy, minister Marcin Przydacz odpowiadał krytykom wyceną giełdową Palantira, sięgającą czterystu czterdziestu miliardów dolarów. Tymczasem w Polsce trwa współpraca, o której ministerstwo zapewnia, że formalnie jej nie ma: od grudnia 2024 roku obowiązuje bezterminowe memorandum dowództwa cyberwojsk z Palantirem, a w październiku 2025 roku minister obrony podpisał list intencyjny. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformowała dziennikarzy TVN24+, że od grudnia 2023 roku nikt nie poprosił jej o ocenę ryzyka.

Nasz list do Prezydenta

Dlatego napisaliśmy do Karola Nawrockiego list otwarty. Przypominamy w nim, że przez cztery lata kierował Instytutem Pamięci Narodowej:

„Zna Pan lepiej niż większość polityków, co państwo potrafi zrobić z wiedzą o własnych obywatelach. Przez cztery lata kierował Pan Instytutem Pamięci Narodowej, który przechowuje akta Służby Bezpieczeństwa i dokumentuje, jak władza PRL-u śledziła Polaków."

I o tym, co w manifeście firmy znalazło się o Niemczech. W punkcie piętnastym Palantir pisze (w naszym tłumaczeniu):

„Powojenne «wykastrowanie» Niemiec i Japonii trzeba odwrócić. Rozbrojenie Niemiec było przesadną korektą, za którą Europa płaci dziś wysoką cenę.”

Dlatego zwracamy się do Prezydenta wprost:

„Pan, który tyle razy upominał się o rozliczenie niemieckich zbrodni, powinien przeczytać ten punkt, zanim przyjmie od jego autorów deklarację przyjaźni."

Przede wszystkim jednak prosimy o jedną rzecz, której w Polsce do dziś nikt nie zrobił:

O zlecenie Biuru Bezpieczeństwa Narodowego niezależnego audytu ryzyka współpracy państwa z Palantirem, obejmującego amerykańską jurysdykcję nad firmą, dostęp jej pracowników do danych i niejawny załącznik do memorandum.

Szwajcarski Sztab Armii taką ocenę sporządził, zanim cokolwiek postanowił, i na jej podstawie zalecił rezygnację. Obok audytu prosimy o wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę współpracy Ministerstwa Obrony z Palantirem oraz o powstrzymanie się od publicznych deklaracji wsparcia dla firmy, dopóki audyt nie powstanie.

„Polska zasługuje na to, żeby decyzja o danych jej żołnierzy zapadła jawnie, przed podpisem i po rzetelnym policzeniu ryzyka. Od Pana w dużej mierze zależy dziś, czy tak się stanie."

List zaniesiemy do Kancelarii Prezydenta, gdy podpisze go tysiąc osób, a najpóźniej 10 listopada, w przeddzień Święta Niepodległości. Kancelaria dostanie od nas liczbę podpisów, bez żadnych adresów.

Przeczytaj cały list i podpisz

Udostępnij ten tekst
Facebook X WhatsApp LinkedIn
Czytaj dalej

Więcej z Aktualności